Grupa nieletnich pobiła dwie Ukrainki w Parku Olszyna na Bielanach. Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Tego dnia dowiedzieliśmy się również, że w związku z atakiem zatrzymano trzy osoby
„Z własnego doświadczenia wiem, że Ukrainki na pewno są bardziej pracowite od Polek. Wiadomo, że są wyjątki i tu, i tam – w każdym kraju. Ale Ukrainka na Ukrainie zarabia w przeliczeniu 300-400 złotych, a w Polsce ta kobieta zarabia 2,5 tys., a nawet 3 tys. złotych. A ceny na podstawowe artykuły na Ukrainie są takie same, jak w
Nie było nigdy tego słynnego wielkiego napływu Ukrainek do Polski. Zarówno w latach 2020, 2021, 2022 i 2023 liczba przybywających i zostających tu mężczyzn była mniej więcej o połowę większa niż kobiet. Z roku na rok mamy coraz gorzej i stąd brak polepszenia się rynku matrymonialnego. Źródło: https://migracje.gov.pl.
- Wszystkie moje bohaterki walczą ze stereotypem Ukrainki, która jest prostytutką. To przekonanie wciąż pokutuje w Polsce, a swoje źródło ma w latach 90. Tylko teraz sytuacja jest zupełnie inna! W Polsce przebywa od 1,5 mln do 2 mln Ukraińców, mniej więcej pół na pół kobiet i mężczyzn.
Ukrainki nie zmieniły polskiego rynku matrymonialnego ani demografii. Demografia Obserwuj temat Obserwuj notkę 19. 17.12.2022 BLOG. Polacy liczyli że imigrantki z Ukrainy zaczną rodzić w Polsce dzieci a także wiązać się z samotnymi polskimi mężczyznami. Tak się jednak nie stało a liczba urodzeń Ukrainek w Polsce jest o wiele
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. – Polskę zalewa obecnie fala pomocy i solidarności. Chcę państwu uświadomić fakt, że to nie rząd pomaga, tylko Polacy, którzy przyjmują gości, do swoich rodzin – powiedziała w Parlamencie Europejskim europosłanka KO Janina Ochojska. Od kilku miesięcy sytuacja przy granicy polsko-białoruskiej jest niespokojna. Tylko w lutym Straż Graniczna odnotowała prawie 500 prób nielegalnego przedostania się do Polski. Dla porównania - rok temu w tym samym czasie odnotowano jeden taki przypadek. Polskie służby każdego dnia informują o incydentach z udziałem migrantów. W okresie nasilenia kryzysu wywołanego przez Aleksandra Łukaszenkę, Janina Ochojska nie szczędziła gorzkich słów pod adresem polskich władz, które nie zgodziły się na wpuszczanie migrantów do Polski. Wojna na Ukrainie. Ochojska krytykuje rząd PiS w PE 8 marca europosłanka Koalicji Obywatelskiej mówiąc na forum PE o wojnie na Ukrainie, nawiązała do sytuacji przy granicy polsko-białoruskiej. – Polskę zalewa obecnie fala pomocy i solidarności. Chcę państwu uświadomić fakt, że to nie rząd pomaga, tylko Polacy, którzy przyjmują gości, do swoich rodzin. To NGO-sy i samorządy, które organizują tę ogromna pomoc i wolontariusze obecni wszędzie tam, gdzie ktoś jest w potrzebie. W ten sposób Polacy przywrócili wizerunek Polski gościnnej i otwartej na uchodźców, który był niweczony przez ostatnie laty przez rządzących - stwierdziła szefowa PAH. W ocenie Janiny Ochojskiej „pomoc, wsparcie, ciepło i dawanie nadziei są zarezerwowane tylko dla niektórych uchodźców, tych bliższych kulturowo”. - Pomaganie innym migrantom proszącym o ochronę międzynarodową na granicy białoruskiej jest kryminalizowane, a osoby udzielające takiego wsparcia prześladowane. Obecnie rząd nie dopuszcza organizacji pozarządowych do granicy polsko-białoruskiej - zaznaczyła. Przy okazji europosłanka Koalicji Obywatelskiej zaapelowała do UE o przekazania środków finansowych na pomoc humanitarną dla Ukrainy oraz pomoc uchodźcom znajdującym się w Polsce. Czytaj też:Poruszające słowa Zełenskiej. „Ukraina zatrzymuje siły, które jutro mogą wejść do waszych miast”
Do Polski przybyło ponad milion uchodźców z Ukrainy, którzy uciekli przed najazdem Rosji. Są to głównie kobiety i dzieci, bo mężczyźni zostali na froncie i ogólnie mają zakaz wyjazdu z kraju. Większości z nas nawet do głowy nie przyszło, by rozpatrywać tę informację w kategoriach matrymonialnych. Są jednak Polacy, wierzę, że stanowią zaledwie margines, dla których wojna to coś dobrego, bo w końcu dostaną szansę na znalezienie żony lub okazję do szacunków z Ukrainy może uciec nawet 5 milionów osób i większość z nich będzie szukać schronienia - tymczasowego lub na stałe - w Polsce. Jedni obawiają się, że zabiorą im pracę (choć tej nie zabraknie), a drudzy zacierają ręce i dostają ślinotoku na myśl o biednych Ukrainkach z blond warkoczem wpadających w ich nikomu nie zabrania fantazjować. Nie możemy mieć wpływu na to, co ktoś myśli lub decydować o tym, co kogo powinno podniecać. Pisanie jednak publicznie o takich rzeczach w takich czasach nie przystoi dżentelmenom. A już w kilku miejscach sieci natknąłem się na posty, których raczej nie napisały ruskie trolle, ale napaleni Polacy. Są też i ogłoszenia, które od razu wyglądają na bait (?), jak ten poniżej, ale nie o tym będzie ten tekst. Poszukiwania żony wśród uchodźców z Ukrainy już się zaczęły. Najlepiej by była to dziewica. Przyznam szczerze, że sam widząc niektóre zdjęcia pięknych uchodźczyń na grupach pomocowych na Facebooku, od razu przyszła mi do głowy myśl: oho, zaraz pojawią się oferty przygarnięcia pod swój dach (po prostu za dużo siedzę w necie i trochę mnie to spaczyło). Nie jestem jednak w stanie ustalić, czy tak faktycznie było, bez zaglądania w wiadomości prywatne. Jestem jednak przekonany, że jeszcze wypłyną. To jest kwestia jednak na post mężczyzny z flagą Ukrainy na profilowym, który potraktował grupę pomocową z pilnymi ogłoszeniami, o np. transporcie z objętych wojną terenów, jako kącik towarzysko-zapoznawczy. I nie widział nic zdrożnego w tym, co zrobił. Nawet kiedy zwrócono mu innej facebookowej grupie, już nie pomocowej, a "konserwatywnej", jeden z internautów widzi w tym wszystkim ogromny potencjał dla polskich katolików. Napłyną bowiem młode Ukrainki "bez złej przeszłości", dla których związek ze starszymi Polakami będzie "atrakcyjną możliwością". Nie zabrakło też pocisku po tutejszych kobietach, bo żyjemy w dobie "niedoboru młodych szanujących się Polek". Zwróćcie też uwagę na to, że użytkownik pisze "Ukrainki" zaczynając od małej litery, co też symbolizuje pewien stopień wymarzonej władczo-niewolniczej relacji. Poprawnie dopiero pisze o Ukraince, ale jako ten post jest napisany w takiej formie, że trudno go brać na poważnie. Dostrzegam w nim typowo wykopową (do tego serwisu też oczywiście przejdziemy) manierę, którą obserwuję od lat w copypastach - i tych celowych i tych przypadkowych. Nie bierze się to jednak znikąd, ktoś najpierw musiał o tym pomyśleć, zanim to napisał, a wcześniej jeszcze dołączyć do takiej grupy. Pułapką jest generalizowanie na podstawie pojedynczych postów w sieci, ale, kurde, nie wierzę, że nie ma w tym jakiegoś ziarna prawdy. A jeśli nawet, to na czas wojny ugryźmy się czasem w klawiaturę. Incele czekają na uciekające przed wojną Ukrainki, bo nie chcą "rozszczeniowych Polek". W internecie krąży też screen z "Garsoniery" (tytułuje się mianem "największym sex forum w Polsce"). Jednemu z użytkowników tuż po wybuchu wojny zaświeciły się oczy od oczekiwanego rozkwitu prostytucji. Zastanawiał się, "czy wśród uchodźców z Ukrainy, których raczej należy się spodziewać, będzie podaż fajnych, przystępnych cenowo i zdesperowanych przyszłych div, które w wojennej zawierusze znajdą ochronę w ciepłych i hojnych (w granicach rozsądku) ramionach warszawskich Szwagrów?".Screen z dokonał autorefleksji, że przemawia przez niego "cyniczny cynizm", ale był ciekaw zdania innych. Chciałby, by zwiększyła się podaż i jakość, przy zachowaniu tej samej cenie za usługi. To typowo incelski zgrzyt myślowy: pragnienie i tęsknota za kobietami przy równoczesnym traktowaniu ich jak towaru, który się należy jak psu i jest też Wykop. Nie powinien publikować rzeczy z tego serwisu w kontekście związków damsko-męskich, bo to jak ponowne odkrywanie Ameryki, ale z kronikarskiego obowiązku to zrobię. Wykop rzecz jasna nie zawiódł, bo i tam znajdziemy dywagacje na temat płodnych Julek z Ukrainy i ich wyższości nad P0lkami (oba określenia to typowy slang incelski). Są jednak i Mirki, które sprowadzą innych do parteru, uświadamiając, że Ukrainki nigdy nie będą aż tak zdesperowane, by wiązać się z przegrywami. Szczególnie tymi, którzy uważają, że Ukrainki teraz myślą tylko o tym, by komuś wskoczyć do nie oszukujmy się: w długofalowej perspektywie część samotnych Ukrainek będzie chciała, a może i nawet będzie zmuszona do znalezienia partnera w Polsce. Część nie ma przecież nic, a ich mieszkania mogły zostać zbombardowane, wojna trwa, końca jej nie widać, nie wiadomo też, co stanie się z ich ojczyzną. Część też pewnie niedługo niestety stanie się wdowami, część będzie szukać nowego ojca dla swoich dzieci i domu, który bezpowrotnie straciły. Same rozważania o tym w tej chwili są zupełnie nie na miejscu i na razie niepotrzebne. Uciekające przed wojną Ukrainki potrzebują teraz zupełnie innego wsparcia i pomocy, niż niektórzy sobie wyobrażają.* Zdjęcie główne: Julia Bond / Shutterstock
Jak słucham wypowiedzi Ukrainek na youtubie, to mają coś, czego nie mają Polki. Tą naiwność, jakąś taką dobroć, skromność, uśmiech, niewinność - Białorusinki, Rosjanki tak samo. Polki są jakieś takie ostre, zawsze pewne siebie, silne i samodzielne, w Polsce jest ogólnie moda na bycie wrednym, strony na fb typu 'jestem zołzą' mają po pół miliona polubieńNie podoba mi się to, jakoś mnie nie pociąga dziewczyna sypiąca kurwami czy traktująca faceta z wyższością, tylko dlatego, że ma dziurę. No i podoba mi się zaciąganie, ten trochę ruski akcent. Chciałbym taką dziewczynę, która jeszcze nie jest zachodem przesiąkniętaOgólnie emigracja ukraińska do Polski to najlepsze co się mogło zdarzyć Polakom. U mnie we Wrocławiu na osiedlu już 3 Polaków ma Ukrainki za żony/ dziewczyny i mówią, że odkąd z nimi są to nie patrzą na Polki jak na przykładem jest tutaj program Damy i wieśniaczki. W ukraińskiej wersji ciężko odróżnić która to dama, a która wieśniaczka. Obydwie piękne, skromne, zadbane, miłe. W polskiej wersji za damę robi jakaś napompowana podstarzała 30stka uważająca się za boginię, a w roli wieśniaczki utyty jest ciekawe, że w Polsce panuje przekonanie, że Ukrainki malują się tandetnie. Co jest kompletną nieprawdą. W ŻADNYM kraju dziewczyny nie były tak naturalnie i z klasą umalowane, uczesane, ubrane. Nawet jak któraś się maluje mocniej, to jest to w dobrym guście, umiejętnie zrobiony makijaż. Te dziewczęce sukieneczki, pyzate buźki, dzięki którym nawet koło 30 wyglądają młodo, wielkie głębokie albo odrobinę skośne oczy, długie nogi, SZCZUPŁA i zgrabna figura...... ech.. W Polsce kobiety malują się jak 5-latki które dorwały się do kosmetyczki mamy i pierwszy raz robią makijaż. Smutne, że i tak zaraz pewnie mnie zjadą, zwyzywają (i mnie, i Ukrainki), a ty nic takiego nie napisałeś. Ot, że szukasz "kobiecej kobiety", a nie typowego polskiego roszczeniowego i agresywnego, przeświadczonego o własnej wyższości kobietoidaDla takich dziewczyn to aż chce się żyć, oddałbym za nie wszystko (sądząc po komentarzach Polaków pod filmikami nie jestem sam)Tutaj przykłady
Wielu poważnych polskich przedsiębiorców ceni imigrantów z Ukrainy. Jak mówił niedawno w rozmowie z Super Biznesem Michał Wasilewski z Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie, nasi wschodni sąsiedzi mają wyższą kulturę pracy oraz lepiej przestrzegają chociażby przepisów BHP. Niestety, są też tacy pracodawcy, którzy Ukraińców traktują jako tanią siłę roboczą. Według różnych badań płacą im za godzinę od 9 do 13 złotych „na rękę”. Być może na Ukrainie, gdzie jedne z najwyższych średnich zarobków wynoszą niecałe 6 złotych na rękę, to sporo, ale w Polsce to rzeczywiście głodowa pensja. Dodatkowo tylko w aglomeracji warszawskiej Ukraińcy pracują często po 60 godzin w tygodniu, a prawie połowa imigrantów ze wschodu zatrudniona jest w Polsce „na czarno”. Wielu z nich czuje się wyzyskiwana zwłaszcza, że ma dużo wyższe kwalifikacje (38 proc. Ukraińców w Polsce ma wyższe wykształcenie). W ich imieniu głos postanowili zabrać blogerzy, którzy pokazują jak wygląda rzeczywistość pracy w Polsce. - Ukraińscy pracownicy nie uratują polskiej gospodarki. Nie będziemy harować za was Polaków i to za minimalne stawki (...) Weźcie sobie pracowników z Indii albo Nepalu – krytykuje sytuację wideobloger z Ukrainy, Roman. - (...) myślałem, że w Polsce jest Europa. Fajna praca z technologiami i nowoczesne życie. Jak trafiłem na budowę to było ręczne noszenie ciężarów bo pracodawca nie miał dźwigu. Zaprawę też trzeba było mieszać łopatą, bo nie było betoniarki – mówi dalej założyciel kanału Bizemigrant, cytowany przez Wirtualną Polskę. Takich krytykujących życie Ukraińców w Polsce filmów są setki. Najpopularniejsze mają blisko 2 mln wyświetleń. Imigranci ze wschodu w ostrych słowach mówią nie tylko o przedsiębiorcach-cwaniakach, którzy szukają taniej siły roboczej, ale też o zwykłych oszustach, którzy żerują na przyjeżdżających do Polski Ukraińcach. Oferują, że za kilkaset złotych znajdą im dobrą pracę po czym, najzwyczajniej w świecie, znikają z pieniędzmi. Podobne „oskubywanie” Ukraińców z pensji legalnie prowadzą agencje pracy, które w związku z ogromnym zapotrzebowaniem przedsiębiorców na pracowników podniosły prowizje, przez co pracodawcy muszą płacić im więcej, a zatrudnionym mniej. - Dlaczego polska agencja pracy chce za pośrednictwo odbierać nam część wynagrodzenia? Trzeba skończyć z cwaniactwem. Sami potrafimy znaleźć firmę, która zapłaci dobrą stawkę za godzinę pracy – stwierdza Roman. Inaczej na to wszystko patrzy Ołeh, który studia skończył w Polsce, a i tak nie pracuje w zawodzie. Sam cieszy się z tego co ma – w końcu zarabia wielokrotnie więcej niż u siebie w Tarnopolu, nawet gdyby miał wysokie stanowisko. - To, że wielu polskich szefów wykorzystuje Ukraińców to też wina tego, że sami godziliśmy się na każdą stawkę, byleby mieć tu pracę – twierdzi Ołeh. - My jesteśmy cwaniacy i wielu Polaków też jest cwanych. To wybuchowa mieszanka i stąd dochodzi do takich sytuacji. Tu po prostu muszą zadziałać wasze urzędy i ułatwić Ukraińcom otrzymanie pozwolenia na pracę i pobyt. Wtedy skończy się „szara strefa” i skończą głodowe stawki. Wideobloger Roman twierdzi, że gdyby to było tylko możliwe, to Ukraińcy nawet na chwilę nie podejmowaliby pracy w Polsce, tylko jechali do Niemiec. Do naszego kraju przyjeżdżają, bo mimo trudności, w Polsce i tak najłatwiej o wizy.
Gdy te kobiety i dziewczynki trafiają do Polski, często dopiero tu się orientują, że są w ciąży z gwałtu. Ale według oficjalnej wiedzy prokuratorów nie ma w Polsce ani jednej zgwałconej Ukrainki. To niewiarygodne, tylko my od lat żyjemy w takiej fikcji. Udajemy, że nie ma gwałtów, nie ma niechcianych ciąż – mówi „Wprost” posłanka i wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic. Piotr Barejka, „Wprost”: Można podać jakąkolwiek liczbę? Anita Kucharska-Dziedzic: Mówienie otwarcie o dokonanych aborcjach w Polsce niesie ryzyko. Szpitale muszą milczeć, lekarze również. Aktywistki też mogą być ścigane za pomocnictwo w aborcji. Jeżeli mówimy o terminacji farmakologicznej, to szacunkowo leki przyjęło kilka tysięcy kobiet. Będzie coraz więcej? O ile wśród pierwszych uchodźczyń były przede wszystkim kobiety z terenów nieobjętych działaniami wojennymi, o tyle teraz coraz częściej mamy do czynienia z kobietami, które przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy doświadczyły. Gdy te kobiety i dziewczynki, bo problem dotyczy też 12-14-latek, trafiają do Polski, często dopiero tu się orientują, że są w ciąży z gwałtu. Przecież one nie myślą o ryzyku ciąży w momencie, kiedy muszą uciekać z kraju ogarniętego wojną, chronić swoje dzieci, na oczach których czasami były gwałcone. Nie myślą o tym, żeby pójść do apteki i kupić pigułkę „dzień po” albo jechać do najbliższego szpitala.
ukrainki w polsce forum